kolekcje
fb  ig
FOQL i Copy Corpo
00b

Ile można gadać o płytach? Po dziesięciu wywiadach skupionych głównie na winylach, odbijamy nieco z kursu, wciąż jednak pozostając w rejonach undergroundu. Z Justyną Banaszczyk (FOQL) i Darkiem Pietraszewskim (Copy Corpo) spędziliśmy przemiły wieczór pod koniec upalnego lata. Pogadaliśmy nie tylko o ich imponującej kolekcji kaset, ale również o kondycji polskich niezależnych wytwórni, o młodych utalentowanych artystach, a także o ostatnio niezwykle popularnym temacie, czyli problemach rodzimego środowiska. Szczerze, merytorycznie, w miłej atmosferze i z odjechanymi dźwiękami w tle.

02d

Copy Corpo: Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak dużo muzyki wydaje się obecnie na kasetach. Głównie dlatego, że w tym przypadku nie ma technologicznej przeszkody - kasety nagrywa się łatwo, szybko i nie czekając w kolejce do tłoczni, aczkolwiek też trzeba umieć zrobić to dobrze… a opowieść zaczniemy od labelu Magia i kasety Drugie śniadanie (lody) Mikołaja Tkacza.

FOQL: Poznańska Magia to młoda ekipa robiąca interesująco świeże dźwięki. Pozwalają sobie na całkiem sporo fikuśnych rzeczy względem skostniałej i smutnej polskiej sceny klubowej... Chociaż ostatnio coś cicho u nich.

CC: To już nawet nie jest post-internet, to jest jakaś post-guma do żucia. Bubblegum music w bardzo ironicznej wersji. Robią sobie jaja, ale jednocześnie to jest bardzo na serio.

FOQL: A tutaj świetna kasetka Julka Płoskiego, którą wydała ekipa BASu. Od wydania kasety grywa bardzo dużo, załapał się nawet na Unsound. Gościliśmy go niedawno w Młodszej Siostrze na V/A. Bardzo jestem ciekawa, w którą stronę pójdzie sobie jego twórczość, bo to zdaje się być strasznie wszechstronny młody twórca. Jest interesująca ta młoda fala elektronicznych twórców i twórczyń, ciekawa percepcja, to już są jednak osoby które wychowały się w internecie, mam wrażenie że niektóre z niego nawet nie wyszły nigdy. Ale nie oceniam tego. Pogodziłam się z tym, że w wielu przypadkach rozróżnianie na to, co w internecie i poza nim po prostu już nie działa. No trudno.

03b


04d

Interesująca jest ta młoda fala elektronicznych twórców i twórczyń, ciekawa percepcja, to już są jednak osoby które wychowały się w internecie. Mam wrażenie, że niektóre z niego nigdy nie wyszły, ale nie oceniam tego. Pogodziłam się z tym, że w wielu przypadkach rozróżnianie na to, co w internecie i poza nim po prostu już nie działa.

CC: Za każdym razem, kiedy widziałem na żywo Julka grał inaczej. W galerii UA miał kilkudniową rezydencję i puszczał przeróżne rzeczy. Ktoś inny grał w grę, a on to później miksował, dodawał instrumenty. Widać, że szuka, jestem bardzo ciekaw, co znajdzie za jakiś czas, co mu się wyklaruje. Chodźcie, chodźcie, zapraszam do naszej półki z kasetami!

O, to jest bardzo ładny przedmiot. Nie było jeszcze oficjalnego rozpakowywania - Vegetable Kingdom, warszawska kapela gitarowa. Zrobili takie nietypowe wydanie - zbierali kwiaty i to, co znaleźli obok, potem dołączyli to do kasety. Niektóre trzeba było dość szybko otworzyć, można było trafić na jakieś odpadki. Ja na szczęście wziąłem ze szklanką, jeszcze nie otwierałem opakowania (śmiech). Zastanawiam się, czy nie zrobić live streamingu z unboxingu, nie nalać tutaj jakiegoś pysznego napoju i nie pociągnąć z tej brudnej rurki. Myślę, że w swoim czasie!

FOQL: To może być twój ostatni łyk, więc wybierz dobry moment.

CC: Racja! Lecimy dalej, na tej części półki mamy w zasadzie tylko polskie wydawnictwa. Większość układaliśmy labelami, jeśli w kolekcji znajdują się przynajmniej 2 kasety. W innej części są z innych krajów i miks staroci, widzicie, nawet Zielone Żabki się załapały (śmiech).

FOQL: Drogocenna kolekcja wczesnego disco polo.

CC: Jest trochę starego yassu. Wychowałem się na tej muzyce. Tej kasety się nigdy nie pozbędę, bo są na niej same hiciory - Ojczyzną naszą dobroć, dobroć, dobroć. [Mazzoll & Arhythmic Perfection]

FOQL: To jest ta, której nie sprzedałeś? Darek robił ostatnio czystkę swoich yassowych płyt, 70% nowszych projektów z drugiej fali już się nie obroniło.

05cc


05ii

Vegetable Kingdom, warszawska kapela gitarowa. Zrobili takie nietypowe wydanie - zbierali kwiaty i to, co znaleźli obok, potem dołączyli do kasety. Niektóre trzeba było dość szybko otworzyć, bo można było trafić na jakieś odpadki. Ja na szczęście wziąłem zestaw ze szklanką. Jeszcze nie otwierałem opakowania (śmiech).

CC: Kupujemy nośniki w dwóch celach: do grania i do słuchania, ale to bardzo płynny podział. Tych pierwszych oczywiście jest więcej, bo niektóre tytuły świetnie sprawdzają się tylko w setach jako składowe albo tło. Korzystamy z nich na bieżąco. Tutaj widzicie kasety z Pointless Geometry, labelu który współprowadzę. Zawsze dbamy o wysokiej jakości druk i o ciekawą stronę wizualną.

FOQL: Posłuchajmy HDMIRROR, który zresztą też grał na Unsoundzie. Mamy jego album wydany przez label Genot Centre z Pragi. Szczerze mówiąc, jest to jedna z najlepszych rzeczy, jakie słyszałam w ostatniej dekadzie. Ta kaseta jest tak znakomicie nagrana, że jak porównuję sety z kaset i winyli, to ona potrafi brzmieć lepiej niż niejedna płyta, słowo honoru! Po prostu zdarza się, że w pośpiechu winyle mogą być wytłoczone w średniej jakości, szczególnie w obecnych czasach, kiedy są ogromne kolejki, kiedy jest hajp, tłocznie wypuszczają niedorobiony produkt.

HDMIRROR to jest naprawdę mocna rzecz i przełomowe brzmienie. Nie jestem wielką fanką zabaw z trancem, ale tutaj słychać fajne inspiracje tym gatunkiem. Wszystko przemielone przez odjechany, nieco post-klubowy vibe.

Tutaj mini kolekcja kaset z Genota i inne czeskie perełki. Tamtejsza scena eksperymentalna prezentuje się naprawdę ciekawie i warto ją śledzić. Taśmy dla Genota przygotowuje koleś z Headless Duplication Tapes. Nagrywa i masteruje, za cały proces odpowiada tylko on i robi to naprawdę świetnie.

A tutaj charytatywna dwukasetowa składanka wydana w Pointlessie. Jest na niej kilkadziesiąt numerów dla ziomka z Syntetyku, który potrzebował wsparcia w leczeniu ciężkiej choroby. Super akcja wyszła, zgłosiło się bardzo wielu producentów z Polski i kilku z zagranicy (np. Gunver Ryberg!), udało się zebrać też sporo kasy żeby mu pomóc. Dla mnie osobiście to było ciekawe doświadczenie bo nagle okazało się, że ta scena i wsparcie ludzi z nią związanych może realnie coś znaczyć w kontekście bardzo poza muzycznym. To było w sumie trochę niesamowite.

07a


08a


08bbbbb

A tutaj charytatywna dwukasetowa składanka wydana w Pointlessie. Jest na niej kilkadziesiąt numerów dla ziomka z Syntetyku, który potrzebował wsparcia w leczeniu ciężkiej choroby. [...] Dla mnie osobiście to było ciekawe doświadczenie, bo nagle okazało się, że ta scena i wsparcie ludzi z nią związanych może realnie coś znaczyć w kontekście bardzo poza muzycznym.

CC: Jest taki gość z Polski, który wydaje się w Orange Milk Records, absolutnie kanoniczny label dla współczesnej muzyki eksperymentalnej. Nazywa się Daniel Jaśniewski, wydaje jako Genetics & Windsurfing i nikt go, kurwa, w Polsce nie kojarzy. Trochę przypał. Jakby co, ziomek mieszka w Legionowie. Trafiłem na niego parę lat temu przez przypadek, przy okazji klecenia posta na Trzecią Falę. Od 4 lat go urabiam, żeby wydał kasetkę w Pointlessie, no ale chyba się nie doczekam, tyle to już trwa (śmiech). Wiecie, ile można trąbić na lewo i prawo, że mamy w Polsce takich producentów!

Idziemy dalej - wytwórnia Mondoj, którą prowadzą Paulina i Janek. Wcześniej prowadzili Wounded Knife. Od dawna w środowisku kasetkowych labeli. Ciekawa, nieco inna eksperymentalna muza. W swoim czasie sporo namieszali swoimi wydawnictwami.

FOQL: Mieli nawet bardzo dobrą recenzję na Pitchforku, co może brzmieć nieco absurdalnie w kontekście tego, jak są niszowi, ale jak widać - da się. Oni po prostu odwalają kawał dobrej, sumiennej roboty. A tutaj pochwalę się labelem, z którym jestem związana - Enfant Terrible. Mają bardziej eksperymentalny sublabel Vrystaete, ich wszystkie wydawnictwa są na maksa dopieszczone pod względem wizualnym i muzycznym. Limitowana liczba kopii, ręcznie wykonane, no bardzo polecam.

10a

CC: Muszę przyznać, że nie kupuję już kaset w ciemno, jak kiedyś mi się zdarzało. Jestem bardziej ostrożny. Tutaj kilka kaset nieistniejącego już BDTA i ich poprzedniego wcielenia, czyli Biedoty. Chyba nawet ciekawsze rzeczy wypuszczali na początku drogi. A tutaj kaseta Eboli, dawnego projektu Justyny - pierwsza kaseta wydana przez Oficynę Biedotę. Mamy też wiele publikacji z Czaszka Records, bardzo fajnego labelu z Edynburgu prowadzonego przez Michała Fundowicza. Wydają m.in. Zaumne, Micromelancolié, Új Bálę czy Angel Dust. Tutaj widzicie Jasień, głównie eksperymentalno-elektroniczne sprawy. Dalej jakieś polskie nojzy, tu się zaczyna Mik Musik: Ter, Lautbild, RSS Boys. O, Stara Rzeka na tasmie z Instant Classic, zaraz będzie warta milion złotych na Discogsie. Liczymy na dobrą emeryturę, inwestujemy, spekulujemy. (śmiech).

Bardzo dobry materiał od LXMP, ale totalnie źle nagrany na taśmę, naprawdę nie potrafię tego zrozumieć, bo psuje to całą radość z odbioru. Mam takie wrażenie, że labele wydające głównie na winylach i CD jak np. Lado ABC czy Monotype wydają kasety jako ciekawostkę. Nie sprawdzają nawet jakości, w jakiej to nagrywają. Takich kaset nie da się słuchać, a tym bardziej grać. Nie wiem czy mastery nie są robione pod taśmę, albo nagranie zlecane jest kiepskiej firmie. Wkurza mnie traktowanie kaset po macoszemu. Między innymi z tego powodu nagrywam swoje kasety sam, na własnym sprzęcie. Pilnuje jakości, bo dla mnie kasety to przede wszystkim nośnik do słuchania, a nie gadżet na półkę. Nie oddałbym chyba nikomu Pointlessa do nagrywania, ewentualnie gościowi z czeskiego Headless Duplication - on robi to mega solidnie ... no i Mateuszowi Wysockiemu z Pawlacza Perskiego albo Frankiewiczowi z Pionierskiej.

Dalej - przeróżne rzeczy. Ponownie Monotype, Mik Musik, po kilka tytułów z każdego. O, kiedyś udało mi się kupić tę kasetę z Sangoplasmo, starego labelu Lutka (Lutto Lento - przyp.red.). Bardzo fajna muzyczka, Kapital, czyli ekipa, która wydaje obecnie w Instant Classic - Ziołek, Iwański. To są czasy jeszcze przed powstaniem Alamed. Teraz to dość hermetyczny label. Złe Litery - krótka historia toruńskiego labelu prowadzonego przez Supczińskiego. Melisa, Gołębie z Lemiszewskim, Make Make, już nie ma tego zespołu, a mogli dobrze zawojować scenę impro. Wyszło tam kilka super kasetek. Teraz label się reaktywował. Wydawali kasety w fajnych okładkach z sitodrukiem. Pionierska Records Adama Frankiewicza, który jako jedyny nagrywa na chromach, chociaż wcześniej robił też na żelazówce. Ach, no jasne, już spieszę z wytłumaczeniem - to inny rodzaj taśmy, znaczny skok jakościowy, jeśli chodzi o brzmienie kasety.

To jest pierwszy KXLT, bardzo dobre dźwięki od młodego chłopaka z… teraz już z Warszawy. Label Super prowadzony przez Joannę Schumacher i Mikołaja Tkacza, który również współprowadzi Magię. Bardzo interesujące tytuły, zdecydowanie warte uwagi. To z kolei jedna z ciekawszych kaset field-recordingowych - Martyna Poznańska. O, Pawlacz Perski, który ma wiele znakomitych wydawnictw u siebie. Powiem to nieskromnie, ale wspólnie z Pionierską i moim Pointless Geometry to są najlepiej nagrane kasety w Polsce. Ostatnio Pawlacz wypuścił ciekawą składankę, mają też w rosterze Rhythm Baboon, Paide, Fischerle czy Duy Geborda. Zobaczcie to - Melatony, czyli Hubert Zemler grający kompletnie nieperkusyjnie. Ten Mech również jest świetny. Nie ma co gadać, warto sobie puścić. Stare kasety naprawdę się bronią, posłuchamy Event Horizon Umby i sprawdzimy, czy nie zwietrzało.

Pokażę wam naszego najnowszego VHSa, który ukazał się niedawno w Pointlessie. MTV Modular Television, którzy zagrali ze swoim projektem na Unsoundzie. Będą też u nas na showcasie w DZiKu, który odbędzie już 23 listopada w ramach Mózg Festival.

12cc


12yy

FOQL: MTV nagrali dla Pointless Geometry 90 minutową sesję. Oficjalna premiera tej kasety miała miejsce na Sanatorium Dźwięku. Puszczaliśmy kasetę w loopie na starym, gigantycznym telewizorze (pięciu chłopa musiało go nosić). Ustawiliśmy kanapę, ciepłe światło ze starej lampki i ludzie sobie siedzieli, jak na takiej przytulnej posiadówce. Mega klimacik jak u babci w wieżowcu, tyle że pod murami XIX wiecznego Sanatorium wyglądającego jak gotycka twierdza. Taki stary telewizor, jak nasz, sprawdza się idealnie do audiowizualnych projektów.

CC: Tak, oni nie grają stricte live’ów, a raczej takie sesje z porozkładanymi telewizorami, podczas których improwizują, mieszając totalnie dźwięk z obrazem. Mają kilka stołów, na których grają, więc powinni być otoczeni publicznością. Taka forma live’u sprawdza się świetnie w ich przypadku.

FOQL: Przejdźmy może płynnie do naszych występów. Do grania mamy specjalny sprzęt, pokażemy Wam. Takie to maszynki – czteroślady Yamaha MT 120 mkII. Ostatnio sporo graliśmy właśnie z kaset. Głównie w Polsce ale wpadło też trochę okazji zagranicą m.in. w Cafe OTO w Londynie. W Bristolu graliśmy w krypcie kościoła, co było super doświadczeniem, tym bardziej że wreszcie spotkaliśmy akustyka, który na bieżąco reagował na to, co grałam. Wizualki na żywo robiły niezłe wrażenie. Za to w Zurychu graliśmy chyba o 6 rano, a Darek świecił na największym transparentnym ekranie jaki widziałam w życiu. Ludzie mówili, że o tej porze zrobiło to na nich spore wrażenie. Występujemy głównie w formacie live audio-video, aczkolwiek coraz częściej ludzie nas proszą, żebym grała sety z kaset. To nie jest typowo klubowe granie oczywiście, bo mnie to szczerze mówiąc nie interesuje...

CC: ...chociaż może być! Wszystko zależy od miejsca, celu i formy ekspresji. Ja zawsze robię wizualki na żywo, w czasie rzeczywistym. Generalnie gramy z magnetofonów czterośladowych. Można na nich nagrać cztery ścieżki. Jak włożysz kasetę, to słyszysz również jej drugą stronę, ale puszczoną od tyłu. Jest też pitch, dzięki któremu można regulować prędkość.

Oficjalna premiera kasety [MTV] miała miejsce na Sanatorium Dźwięku. Puszczaliśmy kasetę w loopie na starym, gigantycznym telewizorze (pięciu chłopa musiało go nosić). Ustawiliśmy kanapę, ciepłe światło ze starej lampki i ludzie sobie siedzieli, jak na takiej przytulnej posiadówce. Mega klimacik jak u babci w wieżowcu, tyle że pod murami XIX wiecznego Sanatorium wyglądającego jak gotycka twierdza.

14a

FOQL: Ten sprzęcik daje nam szerokie pole do manipulacji, live acty wychodzą na tym naprawdę różnorodnie. Stosunkowo tani sprzęt, można go dostać używany za 350zł w niezłym stanie.

Pytacie o cykl Various Artists – powstał on z powodu kiepskiego odzewu przez kluby i bookerów w Warszawie na zapytania zagranicznych artystów o koncerty. Na mail niedziałającej już Trzeciej Fali pisało sporo muzyków, którzy chcieli u nas zagrać, ale był problem, bo nikt im nie odpisywał. Dotychczas udało się zrobić prawie 30 edycji. Było trochę tułania po klubach, ale teraz głównie robimy je w Klubokawiarni Młodsza Siostra. Jedną edycję zrobiliśmy nawet w galerii Śmierć Człowieka, która jest zwykłym mieszkaniem. To było jedno z fajniejszych V/A.

CC: Świetne to MTV, nie? Udało mi się znaleźć za grosze zajebisty procesor wideo. To analogowy sprzęt od AKAI, świetnie wygląda i naprawdę dobrze się sprawdza w korekcji obrazu, mega lubię na nim pracować. Pokażę wam pudełka ze starych kaset VHS - zajebista sprawa. Mega ładne projekty, można spokojnie je kolekcjonować. Swego czasu przecież wychodziło to w ogromnych nakładach. Nawet te najgorsze kasety mają bardzo ciekawy design. Dobry klimat. Puszczę wam teraz Istinę Szuszkiewicza z Wounded Knife.

Jeśli mówimy o kasetach współcześnie i o polskich labelach, to trzeba wspomnieć na pewno Enjoy Life. Ostatnio wyszedł tam dobry materiał producenta o pseudonimie Akwizgram, no i wreszcie Paszka ukazał się na kasecie. A propos tego drugiego, to właśnie wyszła w Pointlessie MUKA, nowa kaseta duetu Paszka i Kacha Kowalczyk kojarzona bardziej z duetu Coals. Muszę powiedzieć szczerze, że dawno nie słyszałem tak wygrzanej muzyki. Dziennikarze i blogerzy nie za bardzo kumają, co się stało, jak to ugryźć i chyba boją się o niej pisać. To niestety mało zaskakujące i trochę smutne. Wszyscy wiemy, jak wygląda pisanie o muzyce w Polsce.

Wracając do Enjoy Life, to z Kevinem Murfem w V9 organizowaliśmy cykliczne wydarzenie Selfisz Tapes, czyli printy na sitodruku grafik z kasetowych okładek. Ostatnio właśnie była edycja Enjoyów z pracą Stacha Szumskiego. Sporo dobrych wizualnie rzeczy udało się nam tam zrobić - Olivia z K-Hole Trax, Miki Tkacz z Magii, Pointlessy, Oramics z grafiką Glińskiego też było, okładka FOQL z grafiką Sandry Sygur.

16bb


16xx
16zz

Cykl Various Artists powstał z powodu kiepskiego odzewu przez kluby i bookerów w Warszawie na zapytania zagranicznych artystów o koncerty. Dotychczas udało się zrobić prawie 30 edycji. Było trochę tułania po klubach, ale teraz głównie robimy je w Klubokawiarni Młodsza Siostra.

FOQL: Nie chcemy też, żeby to było traktowane jak zwykły merch czyli źródło dochodu. Chcemy, żeby ludzie przychodzili na takie wydarzenie, posłuchali muzyki, a przy okazji wydrukowali sobie projekt. Nie drukujemy żadnych logotypów, żeby to nie było traktowane jako produkt. Raczej w formie zjawiska, spotkania. Jasne, celem jest promocja wydawnictwa i artystów, ale inaczej ujęta.

CC: Wielką zaletą labeli kasetowych jest to, że współtworzą lokalne sceny. Eksplorują, przekazują dalej, wymieniają się między sobą muzyką. Nie muszą zastanawiać się, czy to się komuś spodoba czy się sprzeda - najwyżej będą 300zł w plecy, zdarza się. Środowisko rozwija się bardzo dynamicznie, wydaje mi się, że to kwestia czasu, kiedy przyjdzie globalny boom. Za dużo osób ma już kasety w domu, żeby nagle przestało je kupować. Przeszliśmy moment, w którym forma nośnika mogła być jeszcze dyskusyjna. Ludzie kupują i będą kupować więcej kaset. A to jest bezpośrednie wsparcie dla labelu i artysty.

Nawet, jeśli w przypadku majorsów jest to wpisanie się w trend, to powoduje, że wzrośnie też popyt na kasety w niezależnych lokalnych dystrybucjach. Coraz częściej duże labele winylowe, np. w ramach ewidentnie płytowego Record Store Day, wystawiają także kasetowe wersje.

FOQL: Widać też że kasety są promowane przez duże i opiniotwórcze sklepy z muzyką typu Boomkat. Kilka razy w tygodniu widzę u nich taśmy.

18a


18zzz

Wielką zaletą labeli kasetowych jest to, że współtworzą lokalne sceny. Eksplorują, przekazują dalej, wymieniają się między sobą muzyką. Środowisko rozwija się bardzo dynamicznie, wydaje mi się, że to kwestia czasu, kiedy przyjdzie globalny boom. Za dużo osób ma już kasety w domu, żeby nagle przestało je kupować.

CC: I to jest w ogóle super, bardzo mi się to podoba. Fajnie, gdyby w Polsce było podobnie. Bylibyśmy bardzo szczęśliwi, jeśli didżeje przestaliby narzekać, że tyle dobrej muzyki wychodzi na kasetach, a nie na winylach. Przecież dana rzecz może nigdy nie wyjść na żadnym innym nośniku niż kaseta. Chcielibyśmy, żeby kasety były używane w klubie, niech sobie ktoś dorzuci magnetofon do gramofonów. Nie mówię, żeby od razu śmigać z dwóch kanałów, jak Adam Frankiewicz czy ja, ale super, gdyby taka forma wspierania kultury kasetowej była obecna. Bo jeśli ją wspierasz, to bezpośrednio wspierasz lokalne społeczności muzyczne. To jeden wielki organizm. To mi się mega podoba, ta organiczność.

Pytacie o to, jak długo zajmuje wydanie jednej kasety? Udało mi się kiedyś wydać kasetę w 5 dni od momentu otrzymania materiału. Otworzyłem label - towarzyszący serii koncertowej V/A – który od razu przestał istnieć. Bardzo dużo osób z zagranicy pytało, czy jest okazja wydania materiałów na tych koncertach. Spróbowaliśmy to zrobić wspólnie z Adamem Frankiewiczem w kilka dni, ale później brakowało nam czasu żeby pociągnąć dodatkowy label. Każdy z nas miał już swój do ogarnięcia. Projekt jak najbardziej do wznowienia.

Przeglądając dalej naszą półkę – tutaj znajdziecie najwięcej muzyki improwizowanej i eksperymentalnej. Z Szarej Renety od Wirmańskiego – 3 kasety w pudełku VHS, jak widzicie, można też tak. A tutaj wydawnictwo opakowane papierem ściernym, to akurat całkiem zgrabnie pasuje do muzyki noise. DIY historie, znakomicie wydane rzeczy, z mega pomysłem. Gość operuje sinusoidą, ciężkie rzeczy do słuchania bez dłuższej chwili skupienia, ale wspaniałe jak znajdziesz tę chwilę. Wirmański, obok Bartka Nowickiego, który niestety przestał prowadzić swój blog raz uchem/raz okiem jest jedną z najciekawszych postaci piszących o muzyce. Szkoda, że mieszka gdzieś nieopodal Zakopanego, bo fajnie byłoby się z nim spotkać i pogadać o muzyce częściej niż raz na 3 lata. Mocno narzeka na to, że nic się tam nie dzieje w tych górach.

20a

FOQL: W ogóle średnie polskie miasta to jest mega smutny przypadek. Zazwyczaj kompletnie nic się tam nie dzieje i nie ma gdzie grać, a jedynym z niewielu chlubnych przykładów jest chyba Gorzów Wielkopolski. Rezyduje tam wytwórnia Mateusza Rosińskiego Dym, która organizuje super festiwal o tej samej nazwie dwa razy do roku. Należą im się za to mega pochwały, bo skutecznie wspierają scenę. Można powiedzieć, że są takim inkubatorem młodych talentów i uczą też ludzi, że miernikiem tego czy muzyka jest interesująca nie jest ilość followersów na Instagramie.

CC: Pełna zgoda. O, a propos Dymu muszę się wam pochwalić, bo mam taki rarytasik. To jest Rosiński, który zanim wydał Życie Smutne Jest Też Wesołe nagrał właśnie to. Zdążył do mnie napisać, że skończył album, wysłał mi, po czym stwierdził, że ten materiał jednak mu nie leży i on nie chce go wydawać. A ja już miałem ponagrywaną kasetkę. Wycofał wszystko i wydał kolejny dzięki temu obydwa mają katalogowy numer 6. To tak z ciekawostek z życia wydawcy (śmiech).

Always Human Tapes z zagranicy, 3-kasetowy składak, świetna sprawa. Mega dopieszczone wydawnictwa, to label z gatunku tych, które się po prostu nie pierdolą. Mają markę, dbają o jakość i są turbo pro. Podobnie jest w przypadku Opal Tapes. Mam nadzieję, że scena kasetowa będzie się stopniowo profesjonalizować, bo to pomaga zarówno w promocji muzyków, jak i przy całej organizacji.

FOQL: Zresztą dyskutowaliśmy o tym ostatnio - a propos polskich artystów na Unsoundzie - że nasza scena jest jeszcze nieukształtowana, naiwna. Z jednej strony dzieje się dużo interesujących zjawisk, artystów mówiących własnym językiem jest kilku i niekiedy mają odwagę nie chcieć być drugim Berlinem czy innym Nowym Jorkiem. Z drugiej brakuje niestety strukturalnego ogarnięcia się, niektórzy po prostu się wstydzą, jest sporo niedowartościowania, niedowierzania. Wynika to z braku pewności siebie. To są te wschodnioeuropejskie, post-sowieckie kompleksy, które wciąż siedzą w ludziach. Trzeba mówić o pewnych rzeczach głośno i uderzać z tą muzyką do różnych miejsc, promować, gadać, opowiadać. W Polsce prasa się tym nie interesuje, nie ma portali, które w rzetelny sposób byłyby w stanie napisać o ważnych i interesujących sprawach. Może tylko Dwutygodnik, ale rzadko i to wciąż nisza i wymagająca lektura, więc też nie trafi do szerszego grona odbiorców.

Według mnie brakuje syntezy tego, co się wydarzyło przez ostatnie 10 lat. Jak patrzę na to z perspektywy aktywnego uczestnictwa, to wiele zmieniło się na lepsze, nie da się ukryć. Kilka lat temu miałam poczucie, że nic się nie dzieje w polskiej muzyce, naprawdę. To się bardzo zmieniło. Ludzie wyjeżdżają na koncerty w Europie, poznają tam innych twórców, zbierają doświadczenie, rozwijają siebie i promują polską scenę. I o to chodzi. My też sporo jeździliśmy i ludzie mają świadomość tego, że w Polsce dzieje się masa zajebistych rzeczy. To nie tak, że uważają nas za nieodkryty ląd i podchodzą do polskiej sceny z jakąś rezerwą. Czasy, kiedy byliśmy ciekawostką i dziwadłem, już minęły. Ludzie zagranicą bardziej doceniają polską muzykę, niż my na miejscu, lokalnie. Przynajmniej ja mam takie wrażenie bo naprawdę często słyszałam rzeczy w stylu “Ej, ale tam u Was to się kotłuje muzycznie, co nie? Podsyłaj nam koniecznie nowości”. Dlatego zaczęłam prowadzić swoją audycję w Noods Radio, gdzie moge to kumulować co miesiąc.

22bbb


22yyy

Z jednej strony dzieje się dużo interesujących zjawisk, artystów mówiących własnym językiem jest kilku i niekiedy mają odwagę nie chcieć być drugim Berlinem czy innym Nowym Jorkiem. Z drugiej brakuje niestety strukturalnego ogarnięcia się, niektórzy po prostu się wstydzą, jest sporo niedowartościowania, niedowierzania. Wynika to z braku pewności siebie.

CC: Oczywistą rzeczą jest, że taka muzyka nie jest dla wszystkich i nigdy nie będzie. To nie jest jej założenie.

FOQL: Nie wiem też co wyobrażają sobie sceptycy, że ten underground się nagle stanie mainstreamem? Nie o to przecież chodzi chyba. Ja bym sobie życzyła, żeby to środowisko się trochę ogarnęło i zrobiło kilka kroków do przodu - to jest teraz najistotniejsze, jeśli coś ma po tej muzyce zostać.

CC: Myśmy trochę zęby zjedli na pewnych rzeczach, teraz jest łatwiej. Dobrym przykładem jest Julek Płoski, który posiada spory talent i szybko to zostało wychwycone, chłopak wydał album i coraz więcej gra. Łatwiej jest polecać, w kuluarach, w internecie, przekazywać to do osób decyzyjnych i to może dać wymierny wynik. Jeśli możesz pomóc to pomagaj.

Nie wiem, czy widzieliście Antyfonie w TVP Kultura, w jednym odcinku byłem z Kaśką Królikowską, z którą założyłem Pointlessa. Wypowiadał się tam Emil Macherzyński, który mówił że “wydawanie na kastach się skończyło, to już jest w ogóle dół, nie ma przyszłości”.

FOQL: My reprezentujemy tę optymistyczną frakcję i entuzjastyczne podejście do tego tematu.

CC: Nie da się czegokolwiek wykształcić z negatywnym podejściem, wtedy już na starcie się skreślamy.

FOQL: Z własnej perspektywy mogę powiedzieć, że w Polsce i pewnie też na Słowacji, Węgrzech, Ukrainie czy Chorwacji działa ta sama zasada, że trzeba zapierdalać 20x bardziej niż w Europie zachodniej aby móc cokolwiek osiągnąć, a realne efekty widzisz po 10 latach. Jeśli nie masz wystarczającej determinacji, pasji i przyjemności z tego, co robisz, no to się po prostu nie uda. Nie da się tego obejść, trzeba to wykuwać miesiącami i latami ciężkiej pracy. Ja trochę nie wierzę w rzeczy, które dzieją się “ot tak”. Chyba, że masz kosmicznego farta, ale to się zdarza dość rzadko.

24a

Kilka lat temu miałam poczucie, że nic się nie dzieje w polskiej muzyce, naprawdę. To się bardzo zmieniło. Ludzie wyjeżdżają na koncerty w Europie, poznają tam innych twórców, zbierają doświadczenie, rozwijają siebie i promują polską scenę. I o to chodzi. My też sporo jeździliśmy i ludzie mają świadomość tego, że w Polsce dzieje się masa zajebistych rzeczy.

CC: To nie jest czarowanie rzeczywistości, tylko jej tworzenie. W lecie, na jednym ze spotkań pod Teatrem Powszechnym, Filip Lech z Dunno opowiadał, że oni nie wysyłają ogólnych, oklepanych mailingów promocyjnych. Działają personalnie, kierując wiadomość do konkretnych osób, dając im poczucie, że nie piszą do nich przypadkowo, a że są ich szanowanymi odbiorcami. To wymaga zacięcia, działania punktowego, a nie masowego. Strategii jest wiele, można zalać internet spamem ale to nie jest wyjście. Wszystko zależy od pomysłu labelu. Niektórzy nie oczekują nic, a muzykę robią mimochodem ... tak się też zdarza, no i spoko.

FOQL: Ja nie wierzę, że underground powinien być kalką mainstreamu. Wiecie o co chodzi? Musimy działać inaczej, wypracowywać inne sposoby komunikacji i dotarcia do ludzi. Nie chcemy być przecież tym od czego szukamy ucieczki (ale mówię tu głównie za siebie, może ktoś tam chce, nie obrażam się na to). Mainstreamem, którego zasady działania nam się nie podobają. To jest ważne, żeby nie opracowywać strategii marketingowych rodem z agencji reklamowych, a działać na innym poziomie. Nie headlinerzy, a wszystko to, co dzieje się wokół.

CC: Bez głośnych nazwisk, bez wielkiego szumu i promocji. Za to jest społeczność, którą buduje się wokół płyt i imprez. W lecie byliśmy na festiwalu Braille Satellite na Litwie. Dla mnie to była idealna festiwalowa sytuacja - trzy sceny, brak wyróżniających się dużych nazwisk, a ludzie chodzili, szukali, poznawali muzykę. Ludzie przyjechali dla muzyki i klimatu, a nie po to, żeby zaliczyć modny festiwal. Podobnie na Digital Tsunami.

W 2018 roku muzyka jest wszędzie, stała się codziennością, nie dodatkiem. Wyszła ze swoich ram rozrywki po godzinach i wieczornych przyjemności. Odpalasz telefon i masz. To dobre zjawisko, raczej możemy narzekać na to, że ucieka nam z tego powodu sporo muzyki. Po to właśnie są labele, kuratorzy imprez, mniejsze kameralne festiwale, żeby wyciągnąć esencję i zaprezentować odbiorcom to, co najważniejsze. Możesz nie zapamiętać muzyki, której słuchałeś rok temu w necie, ale na pewno zapamiętasz występ z konkretnego koncertu.

97b

Justyna Banaszczyk aka FOQL w swojej muzyce łączy połamaną rytmikę z post-punkowym klimatem i noisem, a jej live sety są w dużej mierze oparte na improwizacji. FOQL debiutowała nagraniami dla krajowych wytwórni – Oficyny Biedoty (BDTA) i Pointless Geometry. Później wydawała dla kultowej wytwórni z Holandii – Enfant Terrible/Gooiland Elektro oraz dla New York Haunted, Always Human czy Alien Jams. Na początku 2019 roku ukażą się dwie nowe winylowe 12” w CGI Records i Gooiland Elektro. Współtwórczyni platformy Oramics.

Darek Pietraszewski aka Copy Corpo to VJ, Tape jockey, propagator kultury kasetowej i promotor muzyki niezależnej. Współprowadzi cykl koncertowy V/A - Various Artists oraz kasetowy label Pointless Geometry. Jest też autorem grafik do plakatów oraz okładek wydawnictw kasetowych. Jako VJ Copy Corpo tworzy wizualizacje oparte na sprzężeniach zwrotnych oraz materiałach wideo pochodzących z kaset VHS. W swoich improwizowanych setach używa analogowych mikserów video, urządzeń peryferyjnych czy kamer video.

99a
Online magazine about music and its collectors
© 2019 kolekcje. All rights reserved