kolekcje
fb  ig
en
Rafał Grobel
00

Wyjątkowo, w mokotowskim lofcie Rafała Grobla spotkaliśmy się dwukrotnie. Po pierwszym, mocno kacowym i leniwym poranku, zdecydowaliśmy się na noworoczną dogrywkę.

Rafała nikomu, kto interesuje się warszawską sceną hiphopową i elektroniczną, przedstawiać nie trzeba. Prawdziwy człowiek od zakulisowej roboty, którego cechują precyzyjna organizacja, miliony pomysłów i ogromna, niemalże encyklopedyczna wiedza. Począwszy od labelu S1, poprzez projekty takie, jak Niewidzialna Nerka czy polska edycja Boiler Room, aż po świeżutką wytwórnię MOST, będącą najmłodszym dzieckiem Prosto – Grobel uwalnia pokłady swojej zajawki i przekuwa fascynację w szczere złoto. Nie umknie mu żadna muzyczna nowość, żadna ciekawostka i nietypowe wydanie. Rozsiądźcie się wygodnie, zaczynamy podróż przez kopalnię różnorodnych płyt z całego świata.

02

Jak widzicie, na mojej ścianie wiszą całkiem przyjemne rzeczy. Plakat do Bomb Eltrona namalowała na płótnie, a potem zeskanowała, Julka Mirny. Fajnie, że czasem można sobie pozwolić na kreację przedmiotów wychodzących poza nośnik. Powykładam tutaj trochę płyt i zaczniemy sobie o nich rozmawiać. Część krążków muszę skatalogować, bo szczerze powiedziawszy, chcę się ich pozbyć i wystawić na Discogs. Generalnie, wyjąłem najważniejsze rzeczy. Na pierwszy ogień – Toeachizown Dam Funka, którego zabookowaliśmy razem z Jankiem Porębskim w circa 2009 roku, w świętej pamięci Powiększeniu. To był moment zaraz po ukazaniu się tej płyty i jednocześnie pierwszy występ Riddicka w Polsce. Przyjechał z całą swoją ekipą, zespołem Master Blaster, który już nie funkcjonuje, bo perkusista zginął w wypadku samochodowym bodaj w Szwajcarii. Idziemy dalej, Beautiful Swimmers i ich Son. Zrobiliśmy z nimi imprezę na Brzozowej, może frekwencyjnie nie było szału, ale vibe się zgadzał. Turbo fanowska akcja - poprosiłem ich o podpisanie płyty, tak na pamiątkę. Są właścicielami labelu Future Times, który robi rzeczy bazujące na brzmieniach, które ująłbym hasłem “house z basenu”. Jakieś przestrzenne rzeczy, 80s, Roland 707, często też połamane i nawiązujące do 90s’owego hip-hopu. Dla mnie to nowe wcielenie Nu Groove, wytwórni bardzo intensywnie działającej w latach 90. w Nowym Jorku. Wydawali rzeczy w tempach hip-hop i house: Masters At Work czyli Kenny Dope i Louie Vega. Myślę, że Andrew i Ari fajnie te elementy łączą, zupełnie bez kompleksów.

Na pierwszy ogień – Toeachizown Dam Funka, którego bookowaliśmy razem z Jankiem Porębskim, circa 2009 roku w świętej pamięci Powiększeniu. To był moment zaraz po ukazaniu się tej płyty i jednocześnie pierwszy występ Riddicka w Polsce. Przyjechał z całą swoją ekipą, zespołem Master Blaster.

04

Firecracker z Edynburga to mój ulubiony label, jeśli chodzi o podejście do opakowań. Godna podziwu konsekwencja wizualna. Muzyczniem, postacią numer jeden jest tam Linkwood. To kumple, ekipa wydająca house od 10 lat, która wszystkie okładki robi ręcznie, głównie metodą sitodruku. Przykładowo, płyta ze szkocką muzyką ludową przerobioną na jakieś ambienty, dorwałem to ostatnio w berlińskim Oye. Zrobili ją we współpracy z instytutem The Forestry Commission Scotland. Co ważne – to rzecz dla naprawdę nieprzypadkowych odbiorców. Nie jest podana tracklista, bo nawet jeśli słucha się tego losowo, to i tak wszystko się klei. Żeby jednak nie było tak awangardowo, wydają też bitowe rzeczy, choć raczej głębsze, “leftfieldowe”. Zaczynali od ciekawej serii dziesiątek (płyt winylowych w rozmiarze 10” - przyp. red.), które miały zeskanowe w wysokiej rozdzielczości klatki z komiksów z lat 60.

Lecimy dalej: wytwórnia Claremont 56, należąca do Paula Murphy'ego aka Mudd. Głównie, jak to dziś się modnie mówi, “balearyczne” rzeczy na gitarę i perkusję. W bardzo, bardzo dużym uproszczeniu to trochę The Doors i inspiracje z kalifornijskiego brzmienia. Wydali serię dziesięciu kompaktów, która nazywała się Originals. Każda z tych płyt jest w pełni licencjonowana i na każdej znani diggerzy, tacy jak Alex from Tokyo, Lexx czy Sean P (nie mylić ze zmarłym raperem) selekcjonowali muzykę z przeróżnych gatunków, która miała wspólny mianownik - klimat balearic. Na koniec wydali wszystko w formie winylowego boxa 5LP. Każda z płyt różni się kolorem, smaczek dla kolekcjonerów. Zobaczcie pakiet 2 x 7” - Aged In Harmony z labelu należącego do Floating Pointsa – Melodies. Shepherd wydaje w nim rzeczy, które sami kiedyś wydiggował i osobno kosztowały po kilkadziesiąt euro, a tutaj są elegancko zebrane za ćwierć ceny. A to Les Portes Du Brionnais, najlepsza płyta zeszłego roku – dwóch gości z Lyonu wydających pod aliasem The Pilotwings. Zajebista sesja foto, polecam sprawdzić również środek, bo widać dużo włożonej pracy.

06


08

Finders Keepers to label z Manchesteru, którego twórcę Andy Votela, zaprosiliśmy w 2015 na Record Store Day. Wykopuje i wydaje rare rzeczy z całego świta, w tym szeroką kolekcję naszego Andrzeja Korzyńskiego, np. Tajemnicę Enigmy. Ostatnio wypuścił siódemkę z dwoma numerami nagranymi oryginalnie w 1983 roku dla BBC z “muminkowymi" piosenkami, m.in. kolędą Cicha Noc. Co ciekawe, na okładce widnieje kadr z polskiej, kukiełkowej, wersji Muminków. Fińska była rysunkowa. W tzw. liner notes jest wyraźnie zaznaczone, że te numery są nagrane pod polską interpretację kreskówki.

Bardzo fajna wytwórnia – Music from Memory, założona przez trzech gości, między innymi Tako Reyengę, który jest założycielem Red Light Radio w Amsterdamie. Wydają kompilacje danego artysty lub reedycje albumów z lat 70. i 80. Można powiedzieć, że często odkrywają je na nowo. Z innym jej założycielem - Jamie Tillerem, mam zabawną historię. Był kiedyś w Warszawie na zaproszenie Zambona. Wpadliśmy na siebie na bazarze Kole, przeglądałem tam jakieś płyty i poszedłem do bankomatu, bo nie miałem przy sobie gotówki, a tylko w ten sposób można było zapłacić. Wracam i co się okazuje? Ziomka nie ma i mojej wybranej płyty również, a właściciel sklepu pali głupa, że tamten ją… ukradł. Napisałem do niego później i zgodnie z przypuszczeniem odpisał, że właściciel mu ją sprzedał za wyższą cenę. Nie wiedział też oczywiście, że ja ją wcześniej wybrałem. Jedyny komentarz - Polska.



09a


10

Lecimy kolejne winyle - mój przyjaciel z Liverpoolu – Asok i jego debiutancki album A Mind Forever Voyaging oraz Steven Julien aka FunkinEven i jego rewelacyjny LP Fallen, ubiegłoroczne perełki. Piękne zdjęcie na okładce, hiphopowa klisza. Przypomina mi trochę A Boat Party Kyle Halla, kojarzycie? Zaraz wygrzebię i wam pokażę, bo podobieństwo jest spore. Mam też bardzo fajną kompilację, na której znajdują się głównie eksperymentalne duby i dancehall z lat 80. Większość z labelu On U Sound, którego założyciel Adrian Sherwood był ówczesnym produkcyjnym mastermindem i jako inżynier dźwięku realizował w studio pół Londynu. Jedna z ważniejszych postaci w tym środowisku. Wracając jeszcze do graficznych cukierów z Firecracker – piękna okładka płytki System Linkwooda. Tutaj cała seria albumów Andy'ego Stotta, proszę bardzo – Luxury Problems, Faith In Strangers, Too Many Voices… I znów Claremont – albumy psychodeliczno-new age'owych zespołów Almunia i Paqua. Wystarczy spojrzeć na okładki, żeby wiedzieć o co chodzi.

Mam też bardzo fajną kompilację, na której znajdują się głównie eksperymentalne duby i dancehalle z lat 80. Większość z labelu On U Sound, którego założyciel Adrian Sherwood był ówczesnym produkcyjnym mastermindem i jako inżynier dźwięku realizował pół Londynu.

Znowu Music From Memory i bardzo fajna EP-ka z niemieckim spokenwordem, wybrane utwory z albumu Ich Traume So Leise Von Dir tria Becker/Zeumer/Stegmann. Mój kolega z Chorwacji odpalił label, który nazywa się Pomalo, po naszemu “troszeczkę”. Warto obserwować. Album Legowelta The Teac Life, który początkowo za darmo wypuścił do sieci, a potem ktoś postanowił go wydać fizycznie. Na uwagę zasługuje fakt, że na labelach znajdziemy dziwne zdjęcia z wakacji Dannego, jak jeszcze był w związku z Xosar. Najgorsze turystyczne klisze, cudo. Seria, którą bardzo lubię to sublabel Running Back o nazwie Mondo. Włoskie współczesne instrumentalne brzmienia inspirowane muzyką filmową lat 70. Świetne oldskulowe ilustracje, graficzna ekstraklasa. Druga Ogólnopolska Wystawa Znaków Graficznych się przy tym chowa (śmiech). Ot, niedzielna, kacowa muzyczka.

12


14a
14b

Kolejna ciekawostka – japoński label, który wydaje dość osobliwe kompilacje. Zadają konkretnym producentom temat przewodni, na którym powinni oprzeć swoje kompozycje, takie library music - zbiory krótkich, tematycznych utworów. Do każdego tracku dodane są zwięzłe opisy przeznaczenia i użyteczności np. “orientalna perkusja z motywem leśnym”. Akurat ta płyta jest nagrana przez szwedzkiego producenta techno Samo DJ. Pomimo że wizualnie niczym szczególnym się nie wyróżnia, to winyl był drogi - bo Japonia, bo specyficzna tematyka.

Box wczesnorapowych siódemek od Peanut Butter Wolfa, generalnie ukłony w stronę chłopaków ze Stones Throw, którzy są absolutnymi mistrzami, jeśli chodzi o edycje specjalne, np. płyta 7 Days of Funk, wydana przez Dam Funka i Snoop Dogga na… siedmiu siódemkach. Idąc dalej - seria Rush Hour, wznowienia japońskiego boogie. A tutaj jest półgodzinny zapis jakiegoś techno live actu z klubu Zukunft. Raczej dla najwytrwalszych. Swoją drogą, strona z nagraniem powyżej 20 minut jest strasznie cicho nagrana. Zobaczcie, druga strona, która trwa 12, różni się głośnością aż o 4dB, całkowicie inna dynamika.

Mount Analogue Metamorphosis of Plants - goście nagrali to na półdzikiej wyspie niedaleko Sztokholmu, niski nakład, około 200 sztuk. Znowu widzimy ładne wykonanie, metodą sitodruku. Mam kompilację z Light In The Attic złożoną z tzw. private pressów, w newage’owym klimacie. Rzecz nazywa się I Am The Center. Dużo krautrockowych rzeczy, trochę Neverending Story. Spory przekrój czasowy, bo lata 1950 - 1990. Ma to swój urok, jest delikatnie cheesy, jak zresztą cała otoczka tego typu narracji. Mam też bardzo fajny album Danilo Plessowa aka Motor City Drum Ensemble wydany pod szyldem Vermont, to poboczny projekt współtworzony z Marcusem Worgullem z Innervisions. Wizyta w Neapolu i kilka perełek italo: Azoto, to jest klasyka gatunku. Przy okazji neapolitańskich brzmień – label Early Sound Recordings i płytka Tropical Interlune od Rio Padice, świetne ciepłe house’y a la Andres. Puścimy sobie dla odmiany Barbados Climax, czasem w życiu musi być weselej.

16


16b

Mam kompilację złożoną z tzw. private pressów, w newageowym klimacie. Rzecz nazywa się I Am The Center. Dużo krautrockowych rzeczy, trochę klimaty Neverending Story.

Prins Thomas z 2016 roku też spoko, czteropłytowe wydanie. Jego pierwszy quasi-ambientowy album, mega jaram się stylówką okładki. I label Arcane należący do Toma Nobla, zajebiście drogie płyty. Wizualnie to brzydalskie rzeczy, a brzmią jak oldskulowe, amerykańskie lata 90., razem z Adamem Brockim aka Matat Professionals bardzo się w tym odnajdujemy. DJ Sprinkles i jego remiksy dla Willa Longa z ubiegłego roku. Kiedyś chyba Hadrian i Ania Żurek go zabookowali, to był dość ambitny i skomplikowany pomysł - Thaemlitz najpierw grał w Muzeum Narodowym, w ramach projektu, w którym nagrywał muzykę do maksymalnego zapełnienia dostępnych technologicznie nośników. (Plateaux Festival w 2012 – przyp.red.). Z tego, co pamiętam, to zapełnił kartę SD 32GB, grając non stop na fortepianie. Potem w 1500m2 zagrał już normalny set jako DJ Sprinkles. Jeśli chodzi o scenę deep house'u, to bass i pady nie mają sobie równych. Na tej płytce jego interpretacje mają dopisek “overdub”, co jeszcze podkreśla te pulsujące brzmienia.

Opowiadałem wam, że kupiłem kiedyś za 10 zeta soundtrack do Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia i w środku była też siódemka z editem Meco w stylu disco, o znacznie większej wartości? Disco Duck to z kolei taka żartobliwa house'owa siódemka, która na wejściu kosztowała 20 euro, a teraz pewnie z 60. Dalej – Uku Kuut, Jesse Boykins III z Machinedrumem na produkcji, edicik Faith Evans, marmurkowa siódemka, Detroit, Omar S, jakieś TVPC, Vakula, Kyle Hall, reedycje. Peanut Butter Wolf odkrył kiedyś takiego bezdomnego kolesia, totalny crackhead, ale ze świetnym talentem do rapowania i beatboxu. Stones Throw się nim zajarało i wydali to na siódemce, razem z remiksem od Dam-Funka. Beatowy producent z Japonii - Grooveman Spot i jego interpretacja numeru, który był u Notoriousa w Big Poppa.

18


20


20b

Opowiadałem wam, że kupiłem kiedyś za 10 zeta soundtrack do Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia i w środku była też siódemka z editem Meco w stylu disco, o znacznie większej wartości?

Mark Ernestus i Burnt Friedmann związani z berlińskim Hard Waxem. Ich muzyka to połączenie techno i tribalowego brzmienia. Wydali całą serię z tego typu produkcjami, chociaż okładki mogą kojarzyć się raczej z muzyką do medytacji. Świeży temat – label Rhythm Section, należący do znanego w środowisku Bradleya Zero. Wydali u niego ostatnio nasi Newborn Jr. i Earth Trax. Podoba mi się konsekwencja okładek. Tutaj mamy płytki z LA Club Resource, należącego do Delroya Edwardsa - producenta charczącego techno. Zabawna historia, bo wydał kompletnie zapomnianą płytę Paranoid Funk Lil Noida z Memphis z 1995 roku – rapową, a dokładniej mówiąc trapową. Edwards zrobił to w labelu totalnie skupionym na techno. Zripowane z kasetki, tak że brzmienie jest trzeszczące. Warty odnotowania jest również label Antinote, gdyż oprócz świetnej selekcji muzycznej, robią też znakomite okładki. Przykładowo: Domenique Dumont i jego Comme Ca, mini-album Geena, Nico Motte i jego Life Goes On If You Are Lucky. Jestem ich fanem i mam większość płyt z katalogu.

Dwuczęściowy album II Andresa. Pierwszy LP kupiłem od Jaromira z Ptaków, a drugi w Londynie w przypadkowym sklepie. Dla mnie kultowa płyta - połączenie rapu i house’u od producenta, który był tour didżejem Slum Village, a teraz wydaje u Moodymanna. Esencja Detroit. Opowiem wam historię z nim związaną. Bookowaliśmy Andresa kilka lat temu i na początek pojechaliśmy do Sphinxa. Wypalił, że musi coś zajarać, bo inaczej nie będzie głodny. A jak wychodził z klubu 55 poirytowany, bo faktycznie był duży problem ze stołem i igły bardzo skakały - to znowu chciał jeść. Szybka jazda do Kebab Kinga przy Alejach, wchodzi ogromny 140-kilogramowy koleś i wybiera kolejne dania. Kupił kilka kebabów i baklav, niesamowite. Co ciekawe, nadal mieszka z mamą.



22
22a

Bookowaliśmy Andresa kilka lat temu i na początek pojechaliśmy do Sphinxa. Wypalił, że musi coś zajarać, bo inaczej nie będzie głodny. A jak wychodził z klubu 55 poirytowany, bo faktycznie był duży problem ze stołem i igły bardzo skakały - to znowu chciał jeść. Szybka jazda do Kebab Kinga przy Alejach, wchodzi ogromny 140-kilogramowy koleś i wybiera kolejne dania. Kupił kilka kebabów i baklav, niesamowite.

Próbowałem posegregować te płyty, ale niestety zadanie mnie przerosło. Jak już się udawało, to wtedy wyciągałem kolejne, bo akurat coś chciałem zagrać i cały plan siadał, bo prawie nigdy nie wracały na swoje miejsce. Są tu jakieś polskie szroty, trochę płyt od Groha z U Know Me, jest też coś z Prosto. Tutaj jakaś Afryka dzika, wizyta Wałęsy u Papieża, którą samplował Eltron - taki był kiedyś merch na pielgrzymkach, serio (śmiech). Najbrzydsza okładka świata, czyli pierwszy album Kuby Sojki, który wyszedł w labelu Mathematics, należącym do Hieroglyphic Being. Szacunek Kuba, pozdrawiam! Swoją drogą, nie wiem, czy ten kiepski design kiedykolwiek zniknął w Detroit. Najbrzydsze okładki zdecydowanie pochodzą z Miasta Tłoków.

Co jeszcze mogę wam pokazać – oczywiście wspomniany Matacik ze swoją brzydalską okładką, są też Niewidzialne Nerki. Przy Dial B For Fun Time inspirowaliśmy się nieco norweską wytwórnią Sex Tags Mania. Wiecie, to są skejci co na każdej wydawanej płycie wrzucają tekst "graffiti can't be stopped". Ilustracje przygotował dla nas Janek Estrada-Osmycki, który niebawem pojawi się na MOST ale w roli producenta. Tę EP zrobiliśmy jeszcze z Bartkiem Szymkiewiczem, jak pracował w Super Super. Nie jest to może spektakularna forma graficzna, ale zależało nam na oddaniu klimatu. Nazwaliśmy ją Par Avion - numery były od naszych ziomków z Manchesteru. Melbourne i Poznania. Poczta lotnicza, wymierzona skala pomiędzy tymi miastami i taka skromna grafika. Stempelki wyprodukowane z osobna i ręcznie przybijane. Pokażę wam płytkę Duita. Piotrek jarał się akwarelą Albrechta Dürera - hiperrealistycznym obrazem "Skrzydło kraski". Ten haft z okładki jest jego nowoczesną interpretacją. Skan tego obrazu zwektoryzowaliśmy, a potem zamieniliśmy na program do maszyny wyszywającej metki żakardowe. Sporo było prób z doborem kolorów i lustrzanym odbiciem, a efektu finalnego nie dało się do końca przewidzieć, ani tym bardziej zaprogramować. To było w tym najfajniejsze.

24


26

Mogę się jeszcze pochwalić kolekcją dziesiątek. Bardzo ładny format, niestety mało popularny. Problem z nimi jest taki, że wytłoczenie 10” kosztuje tyle samo, co tradycyjnej dwunastki i większość labeli się na to nie decyduje. Przykładowo singiel HNNY i Kornela Kovacsa ze Studio Barnhus, gdzie mamy edit I Want To Know What Love Is Mariah Carey. Moi znajomi z Australii zrobili bekowy edit tematu z Krokodyla Dundee - na okładce widnieje ów krokodyl w okularach dilera speeda (hehe). Hit & Run wydający Mono/Poly i Ras G robi bardzo ładne rzeczy drukowane na sitodruku. I 10” z Firecracker, gdzie króluje głównie Linkwood, a okładki są robione w komiksowym stylu. Norweska pokręcona płyta od wspomnianego labelu Sex Tags Amfibia, gdzie oprócz muzyki znajdziemy między innymi dźwięki z autentycznego ogniska, a muzycznie udziela się np. DJ Candle in The Wind.

Kompilacja Side One Ten, dużo już na ten temat zostało powiedziane, ale pokażmy. Tworzyliśmy ją grubo ponad rok. Poczynając od zbierania pieniędzy, co pokazało, że jednak w Polsce można, jak się człowiek bardzo uprze. Dostaliśmy dużo dobrej muzyki i mimo, że niektórzy mówią, że jest jednostronnie nastawiona na klubowe brzmienia, to uważam, że w tym przypadku spójność jest istotna. Spory wkład w przedsięwzięcie miał Filip Kalinowski, który przeprowadził wszystkie rozmowy uwiecznione w tekście. Zdjęcia Kuby Szymańskiego, który później był z nami na mostowym wyjeździe. Oprawa graficzna to opus magnum Bartka Szymkiewicza. Dużo zabawy typografią, są też chartsy, dużo frajdy, bo udało się sprawdzić, jakie płyty były najbardziej popularne od początku istnienia sklepu. Przykładowo: 2005 rok - Hemp Gru i Klucz, Jamie Lidell, 50 Cent, Mobb Deep. 2006 – DJ Drumz aka DJ Taśmy Trzaski, U Know Me. My też mieliśmy swoje 2 lata, 2012 i Niewidzialna Nerka, a 2013 Niewidzialna Nerka Deluxe. Żartowaliśmy, że sukces pojawił się dlatego, że zebraliśmy wszystkich ludzi, którzy szturmowali wcześniej rankingi solo (śmiech).

28

Bardzo cieszy mnie też nasza kompilacja MOSTu. Wyjazd niezwykle urodzajny, fajnie, że nie poszło to w stronę jakiegoś melanżu, tylko chłopaki nagrali naprawdę dużo zajebistej muzyki. Godziny spacerów i wartościowych rozmów. Ciekawe jest to, że urodziły się tam dwa różne podejścia. Jedno – Matat, Richu i Phantom, gdzie była plątanina kabli, lecieli live 5h, a przeciwieństwem była ekipa na zewnątrz - super uporządkowane stanowisko, gdzie siedzieli Eltron i SLG, którzy potrafili spędzić kilka godzin nad jednym dźwiękiem. Maciek vel MCQ vel Botanica vel Gaap Kvlt w zasadzie tylko trollował, a numer, który potem zrobił, był jednym z bardziej subtelnych na składance. Mówię wam, co on tam odpierdzielał. Good Paul rozkminiał raczej sam. Jara się bardzo Floating Pointsem, w Polsce zawsze nieco w ukryciu. Myślę, że uzyskany przez nas klimat reportażu to coś innego, jestem na maksa z tej kompilacji zadowolony. Staraliśmy się przełamać konwencję, bo przecież las i muzyka elektroniczna? Jaki jest efekt, każdy widzi, no i słyszy.

30

Ciekawe jest to, że urodziły się tam dwa różne podejścia. Jedno – Matat, Richu i Phantom, gdzie była plątanina kabli, lecieli live 5h zjarani, a przeciwieństwem była ekipa na zewnątrz - super uporządkowane stanowisko, gdzie siedzieli Eltron i Seliga. Potrafili spędzić kilka godzin nad jednym dźwiękiem.

Na koniec Aftery, czyli płyta-pamiątka, jaką sobie zrobiliśmy po trasie Red Bull Tour Bus. Jeździliśmy z różnymi raperami - Sokołem, Stasiakiem, Rasem, Kosim oraz DJ-ami - Krimem i Steezem po Polsce. Chłopaki pojechali w trasę po raz pierwszy od jakichś 10 lat nie ze swoimi zespołami i okazało się, że można mieć na maksa fun z grania tego typu koncertów. Masa wspomnień, dużo rozmów o starych czasach i totalne zżycie się ekipy, pomimo to, że pochodziliśmy z pozornie różnych światów. Formuła była taka, że raperzy grali pomieszane utwory kogoś innego z ekipy. Na instrumentalu ktoś nawijał zwrotkę z innego kawałka. Stwierdziliśmy, że zrobimy sobie z tego klip i taki zapis wspomnień w formie EP-ki. Nie wiem, czy ludzie, którzy w tym nie uczestniczyli poczują tę wartość, ale dla nas to coś naprawdę ważnego. Bardzo spoko jest remix Sztigara/Eproma, który mocno się wkleił w konwencję refrenem/follow-upem do Onyx Slam. Tutaj znajduje się też jedyny kawałek na świecie, w którym pada moje nazwisko, także pamiątka dla potomnych pozostanie (śmiech).

32

Rafał Grobel — Warszawski didżej, promotor i wydawca. Założyciel labelu S1 Warsaw, który sprowadził do polski Record Store Day i zrealizował projekt SIDE ONE TEN na 10-lecie sklepu Side One. Wydawniczo zasłynął kultową w środowisku hip-hopowym i beatowym kompilacją Niewidzialna Nerka, głośnym numerem "Bomby" Eltrona Johna i odkryciem talentu Matat Professionals. W 2015 roku wspólnie z Wojtkiem Sokołem z Prosto powołał do życia MOST Records - przestrzeń dla ambitnych projektów muzycznych oferującą profesjonalne wsparcie wydawnicze i promocyjne. Przyczynił się do odwiedzenia Polski lub występował u boku takich artystów jak Andrés, araabMUZIK, A-Trak, Axel Boman, Beautiful Swimmers, Blawan, DaM-FunK, Greg Wilson, Jacques Greene, James Blake, James Pants, Jimmy Edgar, Legowelt, Linkwood, Lone, Mark E, Moodymann, Onra, Pariah, Pearson Sound, Rick Wade, Ron Morelli, Slum Village, Tiger & Woods, Tim Sweeney czy TOKiMONSTA. Jest prowadzącym i współorganizatorem polskich transmisji Boiler Room. Ma za sobą epizod jako współprowadzący program Muzyka Nowoczesna z raperem Pezetem na antenie RBL.TV. Jako jedyny Polak pojawił się w publikacji naukowej "Vinyl: The Analogue Record in the Digital Age" wydanej nakładem Bloomsbury Publishing UK, obok takich postaci jak The Analogue Cops czy Efdemin. W 2016 podczas Tallin Music Week otrzymał nagrodę międzynarodowej organizacji IMPALA za dotychczasową działalność wydawniczą.

99